Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sielskie chwile. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sielskie chwile. Pokaż wszystkie posty

Kiedy za oknem deszcz...




Co robić w niedzielne, lutowe popołudnie, kiedy za oknem pada deszcz, jest szaro, buro i wieje silny wiatr ?


Najlepiej usiać w fotelu z dobrą książką, czy krzyżówką przy filiżance owocowej herbatki z pomarańczą i goździkami, posłodzoną miodkiem z mniszka oraz zajadać karnawałowe faworki. Pyszności.


Parząc ekspresową herbatkę, zastanawiam się dlaczego producenci nie dbają o środowisko tylko pakują je w podwójne opakowania, w kartonik zbiorczy i jeszcze każdą torebeczkę herbaty pakują  w osobną kopertę. Co za marnotrawstwo. Dobrze, że są to jeszcze papierowe opakowania, które ulegną biodegradacji, gorzej, kiedy spotykam, o zgrozo herbatkę pakowaną w plastikowe siateczki. Doskonale zdaję sobie sprawę, że powinnam kupować sypane herbaty, ale lenistwo i wygodnictwo jest silniejsze ode mnie.

Z zazdrościom patrzę na Wasze bajkowe, zimowe  zdjęcia ogrodów, czy parków. Chociaż zimy nie lubię, to jednak brakuje mi widoku roślin pokrytych białymi czapami. U mnie śnieg był zaledwie kilka dni, że nawet nie zdążyłam go sfotografować.
Kiedy w niektórych regionach Polski zmagacie się ze śniegiem i mrozem, u mnie już przedwiośnie. Nieśmiało obudziły się do życia przebiśniegi, ranniki, które bardzo powoli się rozrastają i ciemierniki.



Mam nadzieję, że przymrozki, które zapowiadają na luty,oszczędzą wychodzące z ziemi roślinki.

Trzy rodzaje bombek na choinkę ręcznie robionych



Wiem, wiem już dawno po świętach, ozdoby choinkowe  w Waszych domach pewnie już pochowane, a ja piszę o własnoręcznie zrobionych bombkach.
Jednak czas tak szybko mknie do przodu, aż czasami, chciałoby się go zatrzymać, aby ze wszystkimi sprawami zdążyć na czas. Niestety nie można tego zrobić.

W okresie przedświątecznym zawsze wykonuję ozdoby choinkowe, które wykorzystuję do dekorowana domu lub ozdobienia choinki. Przygodę z bombkami rozpoczęłam od bombek robionych ze wstążki i kulki styropianowej, były to tak zwane karczochy.

Po pewnym czasie opatrzyły mi się, porozdawałam je, zostawiając sobie jedną.
Następnie robiłam bombki metodą decoupage .



A w tym roku zaczęłam dekorować bombki szklane gipiurą, taśmami ozdobnymi, koralikami itp. artykułami kreatywnymi. Zdobiąc bombki mogłam dać upust swojej kreatywności, jednocześnie relaksując się, zapominając o kłopotach dnia codziennego. Pierwsze bombeczki nie były idealne, ale im więcej ich robiłam, tym bardziej byłam zadowolona z siebie .
Myślę, że w tym roku, za produkcję bombeczek zabiorę się już w listopadzie, ponieważ bardzo mi się one podobają.









Spotkanie z kulturą



Mieszkając na wsi, oddalonej o sto kilometrów do wojewódzkiego miasta, wypad do teatru, czy filharmonii to niełatwa wyprawa. Dlatego rzadko korzystam z tych dobrodziejstw. W końcu, w listopadzie, miałam okazję uczestniczyć w koncercie " 10 TENORÓW", który odbył się w filharmonii szczecińskiej.

Sam dojazd do Szczecina odbył się z "przebojami", ponieważ staliśmy około godziny w korku, więc spóźniliśmy się na koncert dobre pół godziny. Na miejscu okazało się, że nie tylko nasz autobus utknął w korku, ale dwa pozostałe autokary, również. Organizatorzy występu, okazali się dobroduszni i poczekali z rozpoczęciem koncertu na spóźnialskich widzów. Wielkie dla nich brawa.

Koncert 10 Tenorów był wspaniały. Wystąpili w nim soliści i orkiestra z  Teatru Narodowego Operetki Kijowskiej oraz artyści z Polski, którzy zaśpiewali znane przeboje operetkowe i musicalowe oraz wykonali muzykę estradową.





Koncert był niesamowity, repertuar doskonale dobrany, a prowadzący Bartosz Kuczyk oznaczał się dużym poczuciem humoru.

 Pozostali tenorzy, między innymi Mirosław Niewiadomski, Mariusz Rutka, Dymitro Foszczenko ,Vladimir Holkin, Petro Cheliali,Anatoly Pohrebnoy, Sergy Hurets, Yury Kovalcuk, Mykhalylo Gumennyi byli niezwykle sympatyczni i mieli piękne, silne głosy.
Była to wspaniała uczta dla oczu i uszu. Rewelacyjnie się bawiłam, słuchając polskich i ukraińskich tenorów.
Polecam wybrać się na ten .koncert



Jesienny relaks




W tym roku wrzesień nas rozpieszcza letnimi temperaturami, które powodują, że bardzo chętnie,       w wolnym czasie przebywam na dworze. Nie mam chęci na żadne prace w ogrodzie, ponieważ jest bardzo sucho i strasznie się kurzy, a na dodatek grasuje na rabatkach grasuje  nornica robiąc straszne szkody wśród kwiatów. Najgorsze jest to, że nie pomagają na nią żadne, naturalne pułapki. Czy znacie sposób, jak się jej skutecznie pozbyć ?

Kiedy na dworze jest ciepło uwielbiam popołudniową kawę pić na tarasie, rozwiązując krzyżówki lub czytając dobrą książkę. Obecnie jest w trakcie czytania powieści, baśni  pt." Kształt wody" Guillermo Del Toro i Daniela Krausa. Opowiada ona o samotności niemej kobiety,o mężczyźnie i jego traumie oraz o nieznanej istocie, która na zawsze zmienia życie kobiety i mężczyzny. Jest to ciekawa baśń z historią nietuzinkowej miłości w tle, rozgrywającej się w realiach zimnej wojny. 
Ciekawostką jest to, że na podstawie własnej książki Guillermo Del Toro nakręcił film pod tym samym tytułem, który został uhonorowany Złotym Lwem w kategorii Najlepszy film podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji w 2017 roku.

Od wczoraj pogoda się zmieniła, oziębiło się i w końcu zaczęło padać, więc nici z czytania na dworku.

Witam na moim blogu nową obserwatorkę Karolinę:)

Siedem powodów, dlaczego nie lubię listopada




  Listopad, przedostatni miesiąc w roku, którego większość z nas nie cierpi. Wstajemy rano jest ciemno, przychodzimy z pracy do domu, także jest już ciemno, a w ciągu dnia szaro - buro, pochmurnie, jakoś tak smutno, nostalgicznie. Czujemy się przygnębieni, dopada nas chandra, a nawet depresja.  W kontaktach z ludźmi słyszymy często narzekanie, brakuje im uśmiechu na twarzy, są jacyś zamyśleni i nieobecni. Na pewno to objaw braku słońca i krótkiego dnia.

Ja także nie odbiegam od statystki, gdyż stwierdzam, że nie lubię późnej jesieni.  Ostatnio, idąc na spacer, zastanawiałam się, dlaczego w tym okresie dopada mnie listopadowa chandra.


 Po pierwsze - brak słońca, pochmurne, mgliste, zimne i deszczowe dni. To wszystko sprawia, że mam wrażenie, że świat wygląda właśnie tak.

Po drugie - opadłe liście z drzew. To fakt, że utkane z nich dywany pięknie wyglądają, ale gałęzie bez liści są bardzo smutne.




Po trzecie - przekwitłe w ogrodzie kwiaty, brak kolorów ich zapachów, muzyki trzmieli i pasikoników. Bardzo brakuje mi kwitnących róż i hortensji.

Po czwarte - wszechobecne błoto, kałuże, kalosze i parasol, bez których trudno się obyć, idąc do lasu na spacer.


 Po piąte - uschnięte kępy traw. Wyglądają jakby nie było już w nich życia.



Po szóste - dymiące kominy, często ludzie palą w piecach czym popadnie, niektórzy z biedy, a inni z nieświadomości, że  zatruwają środowisko.

 Po siódme - mokre łapy mojego psa, który brudzi podłogę i muszę " ciągle jeździć na mopie".



 Można by tak jeszcze długo, długo wyliczać.
Jednak trzeba się pocieszyć, że wkrótce dni będą się wydłużać i częściej na niebie zobaczymy słońce.
Aby do zimy, ale niezbyt mroźnej i śnieżnej.
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka