Co robić w niedzielne, lutowe popołudnie, kiedy za oknem pada deszcz, jest szaro, buro i wieje silny wiatr ?
Najlepiej usiać w fotelu z dobrą książką, czy krzyżówką przy filiżance owocowej herbatki z pomarańczą i goździkami, posłodzoną miodkiem z mniszka oraz zajadać karnawałowe faworki. Pyszności.
Parząc ekspresową herbatkę, zastanawiam się dlaczego producenci nie dbają o środowisko tylko pakują je w podwójne opakowania, w kartonik zbiorczy i jeszcze każdą torebeczkę herbaty pakują w osobną kopertę. Co za marnotrawstwo. Dobrze, że są to jeszcze papierowe opakowania, które ulegną biodegradacji, gorzej, kiedy spotykam, o zgrozo herbatkę pakowaną w plastikowe siateczki. Doskonale zdaję sobie sprawę, że powinnam kupować sypane herbaty, ale lenistwo i wygodnictwo jest silniejsze ode mnie.
Z zazdrościom patrzę na Wasze bajkowe, zimowe zdjęcia ogrodów, czy parków. Chociaż zimy nie lubię, to jednak brakuje mi widoku roślin pokrytych białymi czapami. U mnie śnieg był zaledwie kilka dni, że nawet nie zdążyłam go sfotografować.
Kiedy w niektórych regionach Polski zmagacie się ze śniegiem i mrozem, u mnie już przedwiośnie. Nieśmiało obudziły się do życia przebiśniegi, ranniki, które bardzo powoli się rozrastają i ciemierniki.
Mam nadzieję, że przymrozki, które zapowiadają na luty,oszczędzą wychodzące z ziemi roślinki.











































