Witajcie kochani, cieszę się, że do mnie zaglądacie, chociaż w ubiegłym roku niesystematycznie i bardzo mało pisałam na blogu. Do Was też zaglądam, chociaż nie zawsze zostawiam po sobie ślad w postaci komentarza.
Święta i Nowy Rok minęły nie wiadomo, kiedy. Pierwszy dzień Nowego Roku przywitał nas śniegiem, to rzadkość w moim regionie, więc bardzo mnie ucieszył, chociaż za zimą nie przepadam. Lubię, kiedy rośliny przykryte są białym puchem. Zawsze wtedy dekoracyjnie wyglądają rabaty, zwłaszcza iglaki i bukszpany. Bardzo podoba mi się trawa bambusowa, chociaż łodygi ma już suche to przykryte białym puchem i kołyszące się na wietrze wygląda efektownie. Od razu człowiek czuje się lepiej. Widok ogrodu oprószonego śnieżkiem często kojarzy mi się z baśniami.
Ze śniegu bardzo cieszył się mój piesio.
Niestety, śnieg leżał tylko przez jeden dzień i już oglądam za okna szaro bury krajobraz. Błoto i deszcz nie zachęca do spacerów. Mimo, że jest styczeń to, nadal panuje ponura, depresyjna pogoda. Brak słońca, krótki dzień oraz wszystkie wiadomości płynące z telewizji, czy Internetu nie napawają mnie optymistycznie. W domu nastrój poprawia mi choinka oraz płonące świece, a także dobra książka.




