Spotkanie z kulturą



Mieszkając na wsi, oddalonej o sto kilometrów do wojewódzkiego miasta, wypad do teatru, czy filharmonii to niełatwa wyprawa. Dlatego rzadko korzystam z tych dobrodziejstw. W końcu, w listopadzie, miałam okazję uczestniczyć w koncercie " 10 TENORÓW", który odbył się w filharmonii szczecińskiej.

Sam dojazd do Szczecina odbył się z "przebojami", ponieważ staliśmy około godziny w korku, więc spóźniliśmy się na koncert dobre pół godziny. Na miejscu okazało się, że nie tylko nasz autobus utknął w korku, ale dwa pozostałe autokary, również. Organizatorzy występu, okazali się dobroduszni i poczekali z rozpoczęciem koncertu na spóźnialskich widzów. Wielkie dla nich brawa.

Koncert 10 Tenorów był wspaniały. Wystąpili w nim soliści i orkiestra z  Teatru Narodowego Operetki Kijowskiej oraz artyści z Polski, którzy zaśpiewali znane przeboje operetkowe i musicalowe oraz wykonali muzykę estradową.





Koncert był niesamowity, repertuar doskonale dobrany, a prowadzący Bartosz Kuczyk oznaczał się dużym poczuciem humoru.

 Pozostali tenorzy, między innymi Mirosław Niewiadomski, Mariusz Rutka, Dymitro Foszczenko ,Vladimir Holkin, Petro Cheliali,Anatoly Pohrebnoy, Sergy Hurets, Yury Kovalcuk, Mykhalylo Gumennyi byli niezwykle sympatyczni i mieli piękne, silne głosy.
Była to wspaniała uczta dla oczu i uszu. Rewelacyjnie się bawiłam, słuchając polskich i ukraińskich tenorów.
Polecam wybrać się na ten .koncert



Mglisty listopad



Witajcie kochani ! Słoneczny, uroczy i kolorowy listopad odszedł w zapomnienie.  Za oknami widać późną jesień, która nie zachęca do spacerów, ponieważ jest wietrznie, deszczowo i mgliście. Przyroda została osłonięta mglistą kołderką. Jedynie uroczo wyglądają żółte listki na brzozie i pajęczyna utkana między gałązkami tui. Na drzewach jest coraz mniej kolorowych liści, na rabatkach kwitną ostatnie kwiaty,zajadam z warzywnika ostatnie listki rukoli.








 Trzeba przywyknąć do listopadowej pogody i długich wieczorów, podczas, których przy filiżance gorącej herbatki słucham nastrojowych piosenek https://www.youtube.com/watch?v=l-c08u1hyrY, czytam książki, oglądam filmy.
A jak Wy spędzacie długie, listopadowe wieczory ?

Witam nową obserwatorkę mojego bloga Ami Mizuno:)


Wegańska zupa z dyni



Zaczął się listopad, który w pierwszym tygodniu swojego panowania był słoneczny, ciepły oraz kolorowy. Niestety wszystko co piękne szybko się kończy. Nastały mgliste, szarobure dni i długie wieczory, podczas, których można realizować swoje pasje.

Kiedy na dworze pogoda nie zachęca do przebywania na powietrzu i zmuszeni jesteśmy do przebywania w domu, nie ma nic lepszego do jedzenia, niż rozgrzewająca, wegańska zupa,  krem z dyni. Warzywo to zawiera wiele cennych witamin i minerałów, więc powinniśmy spożywać go, jak najczęściej pod różną postacią. 

Uprawia się zarówno dynie jadalne oraz typowo ozdobne. Bardzo lubię wykorzystywać, je nie tylko w kuchni, ale, także w dekoracjach, niestety, nigdy nie udało mi się nie wyhodować dyni giganta.
(Dekoracja trochę niedopracowana)
. Podzielę się z Wami przepisem na pyszną zupkę.

Zupa z dyni

składniki:

około 1 kg dyni
1 duża cebula
2 ząbki czosnku
2 ziemniaki
pół puszki pomidorów (opcjonalnie)
1 łyżeczka ostrej papryki
1/2 łyżeczki słodkiej papryki
szczypta kurkumy, imbiru
sól i pieprz

 Sposób wykonania
Dynię obrać ze skórki, usunąć nasiona ( które można ususzyć), miąższ pokroić w kostkę lub w cząstki i upiec w piekarniku. Ziemniaki obrać i pokroić. W dużym garnku cebulkę zeszklić na maśle, dodać obrany i pokrojony czosnek. Następnie dodać ziemniaki i dynię i chwilę smażyć. Zalać warzywa bulionem doprawić solą, pieprzem, papryką, imbirem, kurkumą i gotować, dodać pomidorki i gotować do miękkości warzyw. Gotową zupę zblendować ze szklanką mleka krowiego lub roślinnego.
Podawać gorącą, posypaną prażonymi pestkami dyni lub ze śmietana i natka pietruszki.


Złota polska jesień w lesie




Witajcie kochani, w ten październikowy, chłodny wieczór.
 Październik w tym roku był wyjątkowy, bardzo ciepły i słoneczny. Dlatego przebywałam w miarę możliwości dużo na powietrzu, w ogrodzie lub urządzając spacery do lasu. Bardzo lubię las, kiedy drzewa liściaste przyodziewają się w złote, czerwone, czy pomarańczowe barwy, kiedy z drzew leci kolorowy deszcz liści, gdy nitki babiego lata osiadają na ubraniu. Uwielbiam słuchać szmeru opadłych liści, tworzące przewspaniałe, różnokolorowe  kobierce oraz trzasku złamanej, suchej gałązki, idąc leśną ścieżką w poszukiwaniu grzybów.  Szum drzew i stukot dzięcioła jest balsamem na moją duszę.










Tego roczna susza wysuszyła ściółkę leśną, więc więcej spotyka się grzybów niejadalnych, niż tych wartościowych. Mimo to lubię podziwiać muchomory, które swoją urodą mnie zachwycają.






Ciekawostką jest to, że muchomor czerwony był spożywany w starożytności w celach odurzających, ze względu na substancje psychoaktywne. Zawiera on substancje chemiczne muskarynę i muscymol. Wiele plemion próbowało się leczyć za pomocą jego właściwości. Prawdopodobnie na dalekiej Syberii popularna jest  intoksynacja( odurzanie się)  amanitą muscarią, czyli muchomorem czerwonym. Dodaje się go do zup lub soku borówkowego.
Nie tylko na Syberii ludzie odurzają się grzybami, ale i w cywilizowanych krajach również. Ponoć po spożyciu tego grzybka doznaje się niesamowitych doświadczeń wizyjnych.
Jednak chyba nie warto ryzykować.

A co muchomory, nie ma to jak podgrzybki, w których wartość odżywcza  skumulowana jest w kapeluszach, które zawierają witaminy: A, B1, B2, C, D, PP i E. Grzyb ten zawiera wiele soli mineralnych. Jest produktem niskokalorycznym, ponieważ w 80% składa się z wody, pozostałe 20% masy to w większości białka i trochę cukrów. Podgrzybki są ważnym źródłem błonnika, który odgrywa istotną rolę w procesie trawienia. Trzeba jednak pamiętać, że tym błonnikiem jest ciężkostrawna chityna. Dlatego podgrzybków nie podaje się dzieciom poniżej 6 roku życia oraz osobom starszymi i schorowanym.


                Czyż nie cudna złota jesień w polskich lasach ?

Późne lato, czy jesień ?



Lato, w tym roku nie chce ustąpić miejsca jesieni. Bardzo nas rozpieściło i nadal to robi, chociaż początek jesieni przywitał nas chłodem, porannymi przymrozkami i deszczami.
 Z szaf trzeba było wyciągać ciepłe swetry i kurtki. Zimne noce zmusiły nas do ogrzewania domu. Nastał październik, a z nim znowu nastała letnia pogoda. Temperatura powyżej dwudziestu stopni.
W ogrodzie ciągle  kwitną  róże, dalie,  marcinki, gazonie i kapusta .









 W doniczkach dobrze mają się pelargonie. Pomimo tego drzewa i krzewy przybierają jesienne szaty.  Przyroda mieni się czerwienią i żółcią.







Na niebie pojawiają się klucze krzyczących, dzikich gęsi, lecących na zachód.Pod drzewami leżą dywany z opadłych liści i fruwają nitki babiego lata. Wspaniała, jesienna  pogoda zachęca do spacerów o zachodzi słońca i do pracy w ogrodzie.




Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka