Mój ogród w lipcu, blisko lasu


Dzisiaj zapraszam Was do swojego, lipcowego ogrodu.
Mieszkam na obrzeżach wsi, blisko małego lasku,  z okna kuchennego widzę brzózki - samosiejki, które tworzą już las brzozowy, dlatego, aby wpasować się w istniejący krajobraz,  mój ogród jest bardzo naturalistyczny, wiejski. Na rabatach rośnie wiele różnych kwiatów, które wysiewają się co roku same, między innymi nagietki, goździki brodate, orliki, portulaka, onętki, które w lipcu dominują w moim ogrodzie. Mimo tego, co roku sieję nowe, jednoroczne kwiatki. W tym roku nowością są floksy gwieździste i goździki, których nazwy nie pamiętam.





W ogrodzie nie brakuje roślin bylinowych, obecnie kwitną ostróżki, liliowce, jeżówki oraz moje ulubione hortensje bukietowe. Mój zachwyt wzbudzają  juki, które ogród zdobią ich atrakcyjne kwiaty, a po przekwitnięciu  rozety niebieskawo-zielonych, wąskich, matowych i ostrych liści, dorastających do siedemdziesięciu centymetrów wysokości. Kwitnie też tawułka i wiele, wiele innych roślin.






Na rabatkach nie możne zabraknąć lawendy, która jest stołówką dla trzmieli, pszczół i innych owadów. Lawendę niedługo będę ścinać bo już pomału przekwita i suszyć. Zamierzam wykorzystać ją do uszycia zapachowych saszetek do szafy oraz upiec lawendowe ciasteczka.

Bardzo lubię przebywać w swoim ogrodzie, chociaż pogoda w lipcu nie zachęcała do przebywania w nim. Jednak w dniu dzisiejszym słoneczna pogoda spowodowała, że mogłam zjeść obiad, wypić popołudniową kawę oraz kolację na tarasie, ale wieczór już był zimny, więc trzeba było spędzić go w domu.




Pieczone marchewki a'la bekon


Lato zachęca nas do spożywania świeżych owoców i warzyw, których w tej porze roku jest pod dostatkiem. Warzywa i owoce, codziennie goszczą na moim talerzu, ponieważ nie jem mięsa, oprócz ryb, które spożywam sporadycznie, więc staram się, jak częściej wprowadzać do swojego menu nowe, wege potrawy.

Dzisiaj zapraszam Was na pyszne pieczone marchewki a'la bekon.  one pyszne, aromat wędzonej papryki i słodycz syropu nadają im głębi  smaku. Dzięki obecności ostrej papryki, marchewki nie są mdłe i chce się je jeść - więcej i więcej.

Dzielę się z Wami przepisem.

Pieczone marchewki a'la bekon

Składniki 

2 duże obrane marchewki
2 łyżki oleju
2 łyżki sosu sojowego
1 łyża syropu z agawy lub klonowego, ewentualnie miodu
1 łyżeczka papryki wędzonej
1/2 łyżeczka papryki ostrej
1/2 łyżeczki słodkiej papryki
1 łyżeczka cebuli suszonej
szczypta soli i pieprzu

Przygotowanie:

Marchewki pokroić w słupki i zamarynować w zalewnie wykonanej z w/w składników.
Odstawić na około 30 minut ( im dłużej, tym lepiej)..
Rozgrzać piekarnik do 180 stopni, przygotowane marchewki wysypać  na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i piec przez ok. 20 minut.

Marchewki są doskonałe jako samodzielna przekąska, ale można je spożywać z daniem obiadowym.

Zachęcam Was do spożywania, jak najwięcej ilości owoców i warzyw ze względu na swoje zdrowie i dobro planety.



Sernik na zimno - rady na ochłodę organizmu


Upały i susza nas nie opuszczały,aż do dzisiaj. Każdy z nas szukał sposobu w jaki sposób się 
ochłodzić.Nie tylko chłodne pomieszczenia przynoszą nam ulgę, ale również jedzenie, które spożywamy odgrywa ogromną rolę w regulowaniu temperatury ciała. Niektóre napoje
 i potrawy mogą nas schłodzić. 
Według ekspertów orzeźwienie przyniosą nam ,m.in  truskawki, ogórki, arbuzy, mango, ananas, pomarańcze, sałata lodowa , seler i cukinia. Należy spożywać warzywa i owoce zawierające dużo wody i pić dużo, dużo wody.

Zawsze wydawało mi się, że dla ochłody najlepsze są lody. Niestety jest to nie prawda, ponieważ początkowy efekt chłodzenia bardzo szybko zastępowany jest przez ciepło wytwarzane w procesach trawiennych, które potrzebne jest do rozbicia składników odżywczych zawartych w lodach. Według Petera Poortvlieta z University of Queensland "trawienie kalorycznej żywności prowadzi do wzrostu temperatury ciała" , a więc proponowany przeze ( spróbuj, czy jest dość s mnie sernik na zimno ochłodzi nas tylko na chwilę, ale można się skusić na zrobienie go, kiedy temperatura powietrza się obniży.

Na niedzielę, zawsze w moim domu musi gościć coś słodkiego, więc skusiłam się na robienie, prostego, smacznego, orzeźwiającego deseru sernika na zimno z truskawkami.
Podzielę się z Wami przepisem.

Sernik na zimno z truskawkami

Składniki

1 kg twarogu trzykrotnie mielonego lub z wiaderka
ok. 1/2 szk. cukru pudru
250 ml śmietanki schłodzonej 36%
2 łyżki żelatyny spożywczej rozpuszczonej w wodzie
2 galaretki o dowolnym smaku
truskawki lub inne owoce
biszkopty lub zwykle herbatniki
     Sposób wykonania
Przygotować galaretki według przepisu na opakowaniu.

Masa sernikowa

Dno formy  wyłóż biszkoptami, u mnie herbatniki. Twaróg z cukrem zmiksuj ( spróbuj, czy jest dość słodki). Stopniowo wlewaj przygotowaną żelatynę, aż do połączenia składników. Dobrze schłodzoną śmietankę ubij mikserem i dodawaj porcjami do masy sernikowej. Dokładnie wymieszaj mikserem, dodaj pokrojone na połówki truskawki. Tortownicę z sernikiem wstaw do lodówki do stężenia. Wyjmij sernik z lodówki. Ułóż na nim połówki lub plasterki truskawek i zalej lekko tężejącą galaretką. Sernik wstaw do lodówki do stężenia galaretki. 
Deser przechowuj w lodówce. Może stać 2, 3 dni.
Smacznego!

Sernik na zimno z galaretką można robić z innymi sezonowymi owocami. Deser chociaż na chwilę nas orzeźwi i nieco ochłodzi oraz sprawi chwilę smakowitej przyjemności.

Sezon truskawkowy się kończy, ale może jeszcze warto zrobić kluseczki z musem truskawkowym ?

Witam, milutkno moim blogu Celę z bloga Bibelotka :)

Czerwiec w moim ogrodzie





U mnie na blogu znowu o kwiatkach, eh...
Ostatnio zauważyłam, że co miesiąc relacjonuję  co się dzieje w moim, kwiatowym ogrodzie.
Tak bardzo lubię fotografować kwiaty, podziwiać ich urodę, że całe dnie mogłabym przebywać  w moim ogrodzie, wśród roślin kwitnących,  upajać się nie tylko urodą, ale i zapachem,
a przy tym słuchać świergotu wróbli, które zadomowiły się pod dachem, w licznej koloni.
Czerwiec w tym roku jest bardzo upalny i suchy. Pogoda sprzyja większości  roślinkom, aczkolwiek niektóre z nich szybko przekwitają. Przekwitły goździki brodate, babcine kwiatuszki, które bardzo lubię, ponieważ same się wysiewają, są odporne, mało wymagające i dlatego co roku zakwitają w różnych częściach  ogrodu.





Na rabatkach królują, ukochane róże, które pięknie kwitną. Niestety ich listki opanował szkodnik, skoczek różany. Nie wiem, w jaki sposób go zwalczyć,  nie stosując chemii. Może znacie, jakieś ekologiczne preparaty, które zwalczyłyby intruza ? Fakt, mogłabym go opryskać środkiem owadobójczym, ale żal mi trzmieli, pszczół i innych pożytecznych owadów, które niepotrzebnie straciłyby życie.







Oprócz róż, na rabatkach kwitną nagietki, które raz posiane, nasiewają się samoczynnie i są bezproblemowe w uprawie. Nagietki, kojarzą mi się zawsze z beztroskim, upalnym, latem. Suszę kwiatki  aby zimą dosypywać je w postaci dodatku, do samodzielnie przygotowanych herbat. Czasami płatki nagietka dodaję do sałatek. Być może pokuszę się o zrobienie maści nagietkowej, która prawdopodobnie skuteczna jest na oparzenia, wysypki i problemy skórne.




Witam bardzo serdecznie na moim blogu a - lenka i Maksa. cieszę się, że jesteście ze mną :)


Giethoorn - Wenecja Północy





Witajcie kochani !:)

Dawno mnie nie tutaj nie było, ale problemy rodzinne, ( poważne złamanie nogi u mojego męża) spowodowały, że brakowało czasu na bloga, ale bardzo się cieszę, że już tu  jestem. 
Może znajcie, jakieś naturalne sposoby, żeby kość szybciej się zrosła ?




Dzisiaj zapraszam Was na wycieczkę do holenderskiej miejscowości  Giethoorn, zwanego "Wenecją Holandii " lub "Wenecją Północy", ponieważ wioska poprzecinana jest  siecią kanałów wodnych. Miejscowość wzięła swą nazwę od holenderskiego słowa "gietehornes", które oznacza "kozi róg". Ponoć pierwsi osadnicy tej miejscowości odkryli ich setki na tutejszych bagnach. Wioska stała się popularna po tym, gdy Bert Haanstra nakręcił w niej w 1958 roku komedię pt. " Fanfare".





Giethoorn jest przecudną, klimatyczną miejscowością, pełną pięknych domów i ogrodów.   Posiada 176 pomostów, które łączą sąsiednie zabudowania. Niektóre domy znajdują się na wysepkach do których można dostać się jedynie drogą wodną. Inne łączą się ze sobą poprzez drewniane mosty.Wszystko to tworzy nietuzinkowy, bajeczny klimat.
Mieszkańcy Giethoorn cenią sobie spokój i ciszę, dlatego  wszystkie łódki poruszające się po kanałach wyposażone są w silniki elektryczne, które są bardzo ciche i dlatego nazywane są “szepcącymi”. Podobno “najgłośniejszy dźwięk, który można tu usłyszeć to kwakanie kaczek lub hałas powodowany przez inne ptaki” .



Do niedawna w Giethoorn nie było żadnych dróg poza ścieżkami rowerowymi, a jedynym środkiem lokomocji dla mieszkańców były łodzie. Współcześnie, lokalne władze wyszły naprzeciw oczekiwaniom turystów, których liczba rośnie z każdym rokiem i dla ich wygody, wzdłuż kanałów poprowadzono drogi, które ułatwiają życie zwiedzającym, a jednocześnie nieodwracalnie zmieniło klimat tego miejsca (“stara” część wioski, poza ścieżkami rowerowymi, jest całkowicie pozbawiona dróg).

Miejscowość można zwiedzać pieszo, łódką lub na rowerze. Punkty wypożyczające łodzi są niemal na każdym kroku, a do wyboru jest kilka szlaków – godzinny, dwugodzinny oraz tzw. pętla, na opłynięcie której potrzeba około czterech godzin. Wypożyczenie łódki to koszt rzędu 15 euro za godzinę.


Pięknie witam nowe obserwatorki mojego bloga Karolinę Gierdziejewską, Jenovie Dżemson,
ErRa MoOd oraz Narje, cieszę się, że jesteście ze mną :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka